ROD „Bielniki”: Smutna historia zagłodzonej Diany

v44vr7qzppvz3tsdjpbydxkph8r8dpk5 55bc7eb35d92a_o,size,933x0,q,70,h,775f65

Suczka Diana była pięknym, wrażliwym psem o mądrych oczach. Tej mądrości i wrażliwości zabrakło ludziom odpowiedzialnym za jej los, także tym ludziom, którzy obserwowali jej cierpienie. Tym, którzy mogli zapobiec psiej tragedii, ale tego nie zrobili. Głodzona i poniewierana, bez wody i jedzenia… Nie dało się Diany uratować, bo pomoc przyszła do niej zbyt późno. A prokurator z prokuratury Poznań-Wilda umorzył postępowanie w tej sprawie. Jak to możliwe, że w świecie, o którym chętnie mówimy „cywilizowany”, możliwa jest taka obojętność i okrucieństwo?… Bo obojętność, to forma przyzwolenia na zło. 

Suczka Diana miała wielkiego pecha w życiu, bo najpierw trafiła do schroniska dla bezdomnych zwierząt, a potem – w ręce swojego oprawcy – pana O. Mieszkaniec działki przy ul. Droga Dębińska w Poznaniu nie tylko znęcał się nad psem, nie dawał mu jeść ani pić. Suczka leżała we własnych odchodach, nie miała już siły wstawać ze względu na wygłodzenie i zaniki mięśni. Z jej odbytu wychodziły glisty. Pan O.  - jak wynika z uzyskanych informacji – był uciążliwym sąsiadem – agresywnym, budzącym powszechny strach. Choć działkowcy się go bali, to jednak zdobyli się na wezwanie policji w sprawie głodzonego psa. Policja przyjechała i… odjechała. Dianą zainteresowali się wolontariusze z fundacji pomagającej zwierzętom, ale dowiedzieli się o niej za późno. Diana była tak wygłodzona i schorowana, że nie dało się jej już uratować.

W tej niewygodnej dla wielu podmiotów sprawie zapada milczenie. My jednak uparcie szukamy odpowiedzi na pytanie – jak to możliwe, by wśród tak wielu ludzi, tak wielu obserwatorów, można było zagłodzić psa? I jak to możliwe, że w stosunku do oprawcy nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje?… Podstaw do interwencji nie znalazła ani policja, ani prokuratura. W tej drastycznej sprawie postanowiliśmy opublikować bez ingerencji redakcyjnych te wypowiedzi, które otrzymaliśmy. Bez wyjaśnień prokuratury, ponieważ nimi nie dysponujemy. Policja, mimo naszych wcześniejszych pytań i próśb o wyjaśnienia,  dopiero po opublikowaniu materiału przesłała nam swoje stanowisko w tej kwestii, prezentujemy je na końcu artykułu, bez komentarza.

Punkt widzenia ROD

„Z informacji przekazanej nam przez działkowców i Zarząd ROD wynika, iż pies przebywał uwięziony na terenie działki przez kilka miesięcy. Takie informacje otrzymaliśmy od Zarządu ROD. Skład zarządu ROD w tym ogrodzie jest nowy, wybrany podczas walnego zebrania – sprawozdawczo – wyborczego na terenie ROD wiosną tego roku. Trudno mi na dzień dzisiejszy określić jaka była wiedza w tym temacie poprzedniego Zarządu ROD. Zarząd ogrodu oraz działkowcy informowali, iż ludzie zwracali temu działkowcowi wielokrotnie uwagę, jednak nie przyniosło to oczekiwanych skutków. Ponadto w miarę możliwości ludzie często starali się dokarmiać psa, jednak podwójne ogrodzenie w jakim był uwięziony pies bardzo to utrudniało. Zarząd ROD wielokrotnie upominał działkowca odnośnie nieprawidłowego zagospodarowania działki oraz stałego utrzymywania psa na działce. Interwencje te nie przyniosły skutku, dlatego  Zarząd ROD o fakcie przetrzymywania psa bez dostępu do wody i pożywienia powiadomiła Fundację Animal Security. Działkowiec, który przetrzymywał psa na działce jest osobą agresywną i tym samym była bardzo utrudniona współpraca z tym Panem. Ludzie się go po prostu bali. Po tym zdarzeniu Zarząd ROD „Bielniki” wezwał właściciela psa-  użytkownika działki – na posiedzenie, gdzie został pouczony na temat nieprawidłowego zachowania (naruszenia Regulaminu ROD w kontekście przetrzymywania psa na działce oraz agresywnego zachowania w stosunku do innych użytkowników działek, a także nieprawidłowego zagospodarowanie działki) oraz poinformowany o zamiarze wypowiedzenia mu umowy dzierżawy działkowej przez zarząd ROD. Zanim Zarząd ROD podjął odpowiednie kroki działkowiec poinformował, iż zawarł on umowę przeniesienia prawa do działki ze swoim synem. Zarząd ROD  w obawie przed tym, że p. O. nadal będzie częstym „gościem” w ogrodzie zobowiązał jego syna do podpisania oświadczenia, w który gwarantuje on, iż ojciec nie będzie przebywał sam na jego działce i jego obecność jest możliwa tylko w obecności syna. Zarządy ROD zorientowane są w temacie przetrzymywania stałego zwierząt na terenie ROD. Jest to niezgodne z Regulaminem ROD. OZ PZD w Poznaniu”. /Imię i nazwisko osoby podpisanej w piśmie do wiadomości redakcji/

Zarząd PZD apeluje o informowanie o przypadkach niewłaściwego traktowania czy przetrzymywania bez opieki zwierząt na działkach.

- PZD przeprowadza częste kontrole i szkolenia w ROD, mające na celu m.in. zapobieganie sytuacjom opisanym. Tym bardziej PZD apeluje do wszystkich osób, którym los zwierząt nie jest obojętny o wrażliwość i odpowiednio szybkie informowanie właściwych instytucji i organizacji zajmujących się zwierzętami – stwierdza Dział Medialny PZD.

Niestety, w przypadkach maltretowania czy niesprawowania opieki nad zwierzętami można liczyć tylko na ratujący życie zwierzęcia donos obywatelski, nieprzewidziane są regularne kontrole, które mogłyby zapobiec tego typu nieprawidłowościom.

Fundacja „Animal Security” próbowała uratować Dianę

- Od świadków udało nam się dowiedzieć, że osoba ta zastraszała swoich sąsiadów-działkowców grożąc im. Sąsiedzi nie zdecydowali się zgłosić sprawy do fundacji, chociaż otrzymaliśmy informację, że sprawa była wcześniej zgłoszona na policję, ta jednak nie podjęła interwencji, mimo przyjazdu na miejsce zgłoszenia – poinformowała nas Fundacja „Animal Security”. – Pies był zaniedbywany miesiącami, sąsiedzi dokarmiali go jak tylko ,,właściciel” nie widział, co pozwoliło na utrzymanie zwierzęcia przy życiu przez tak długi czas. Ostatecznie sprawa została zgłoszona do naszej Fundacji przez zarząd działek, którym los zwierzęcia nie był obojętny. Według zeznań świadków nie było to pierwsze zwierzę, nad którym znęcała się ta osoba.

Fundacja załączyła też link do materiałów z okresu rehabilitacji Dianki.

- Gołym okiem można zauważyć, że stan psa poprawił się znacząco w przeciągu 2 tygodni, dzięki odpowiedniej opiece – jak zauważają wolontariusze z Fundacji „Animal Security”: https://drive.google.com/open?id=0B0HCdfYEdyXVflo4bk1HRE9mNDZQanBpRXlyWmVNZXdaQUJhaGJEM2VKTHlxVDJ5ckh1a0k

Milczenie funkcjonariuszy

Prokuratura Poznań-Wilda otrzymała od organizacji wolontaryjnej zgłoszenie o przypadku znęcania się nad zwierzęciem. Jednak sprawa została umorzona przez prokuratora. Usiłowaliśmy się dowiedzieć, dlaczego, zwróciliśmy się zatem z prośbą o rozmowę z prokuratorem, który podjął decyzję o umorzeniu.

„Postępowanie nadzorowane było przez Prokuraturę Rejonową Poznań-Wilda, a dokładnie  postanowienie o umorzeniu postępowania zostało zatwierdzone przez prokuratora z tej jednostki, proszę zatem zwrócić się do wspomnianej wyżej prokuratury. Jednocześnie informuję, że decyzja o udziale w nagraniu należy do konkretnego prokuratora, nie do Rzecznika Prasowego” – napisała rzecznik prasowy Magdalena Mazur Prus.

Z sekretariatu prokuratury wildeckiej otrzymaliśmy odpowiedź odmowną, uzasadnioną nieobecnością prokuratora, który umorzył postępowanie o sygn. 2Ds. 2744/15. Nie otrzymaliśmy także wyjaśnień ze strony Policji w związku z brakiem reakcji funkcjonariuszy, którzy przybyli do ogrodów działkowych „Bielniki”. Nie wiemy, dlaczego nie zrobił na nich wrażenia widok zagłodzonego i przeraźliwie chudego psa, który nawet nie miał siły sam wstać.

/Stanowisko Policji, dosłane już po publikacji artykułu – prezentujemy na jego końcu/

Los działkowych zwierząt

Zdaniem Fundacji „Animal Security”, problem niewłaściwego traktowania zwierząt na terenie ogrodów działkowych to poważniejsza sprawa. A los Diany może być losem jakiegoś innego psa, którego cierpienie stanowi działkową codzienność.

- Niestety, interwencje na ogródkach działkowych zdarzają się bardzo często, zazwyczaj jest to znęcanie się nad zwierzętami, brak odpowiedniej opieki, często zdarzają się też przypadki otruwania zwierząt. Według większości regulaminów działkowych, obowiązuje zakaz przetrzymywania zwierząt na terenie działek, jednak RODY nie egzekwują od najemców działań zgodnych z regulaminem. Bardzo często spotykamy się również z przypadkami osób zamieszkujących ogródki działkowe, biednych i często z uzależnieniem od alkoholu, a przy tym agresywnych. Niestety zazwyczaj takie osoby, chcą mieć zwierzę, mimo że nie są w stanie odpowiednio się nim zająć – wyjaśnia wolontariuszka Fundacji.

AKTUALIZACJA (17 XII 2015, godz. 14.51)

Stanowisko Policji

Po opublikowaniu materiału przesłaliśmy link do wszystkich zainteresowanych stron, tj. również do Policji, od której wcześniej bezskutecznie oczekiwaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. Oto stanowisko Policji przesłane na adres redakcji InterwencjiPoznanskich.pl, które cytujemy w całości poniżej:

„Policjanci po otrzymaniu zgłoszenia od Fundacji zajmującej się ochroną zwierząt prowadzili dochodzenie, które miał wyjaśnić czy doszło do popełnienia przestępstwa. Ustalono, że zwierzę było karmione, miało dostęp do wody i zapewnioną swobodę ruchu. Żaden z przesłuchanych świadków nie potwierdził aby właściciel głodził psa, znęcał się nad nim czy też bił go. Dodatkowo okazało się, że u psa wykryto chorobę nowotworową. W związku z tym po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności podjęli decyzję o umorzeniu sprawy.

mł. asp. Maciej Święcichowski, Zespół Prasowy KWP w Poznaniu”

(pewu)

O sprawie Diany czytaj także w innych mediach:

http://epoznan.pl/news-news-62789-Poznan_umorzono_sprawe_skrajnie_wyglodzonego_psa

http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/wlasciciel-glodzil-psa-suczka-diana-z-poznania-nie-zyje,3468681,artgal,t,id,tm.html

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current ye@r *